Zaznacz stronę

Wszędzie trąbią, że trzeba czytać umowy, a szczególnie umowy kredytowe. Nawet powstały specjalne akcje społeczne, które zwracają na to uwagę. Jednak nadal większość kredytobiorców tych umów nie czyta. Dlaczego? Czy to jest związane z lenistwem, czy ze zbyt nonszalanckim podejściem do życia? Raczej nie. Zazwyczaj problem tkwi w tym, że przeciętny Kowalski nie wie, na co w tej umowie ma zwracać uwagę.
Proszę, oto najpopularniejsze kruczki w umowach kredytowych, na które warto zwrócić uwagę. Zapiszcie sobie gdzieś ten artykuł i za każdym razem, gdy przyjdzie Wam wziąć kredyt, przeczytajcie go jeszcze raz.

Czerwona lampka, czyli kruczki w umowach kredytowych
Każdy kredytobiorca musi przeczytać całą umowę kredytową, choć jest długa i napisana dość ciężkim językiem. Osobiście chciałabym, by ktoś wprowadził prawo, że osoba, która nie przeczyta umowy, nie dostanie kredytu. Ale to tylko moje marzenia…

Trzeba jasno podkreślić, że przeczytanie umowy kredytowej to nie jest nieprzyjemny obowiązek, a raczej szansa na zapobieganie wielu nieprzyjemnym sytuacjom, które mogą spotkać kredytobiorcę w przyszłości, podczas spłacania kredytu. Proszę, potraktujcie to jako korzyść, a nie stratę Waszego cennego czasu.

W umowie należy zwrócić uwagę przede wszystkim na zapisy związane z oprocentowaniem, spreadem, prowizją banku, wypowiedzeniem umowy kredytowej.

Pułapka nr. 1 – oprocentowanie
Oprocentowanie składa się z marży i rynkowej stopy procentowej. Marżę ustala sobie bank, jest ona stała przez cały czas trwania kredytu. Dla naszego dobra – powinna być najniższa. Warto wiedzieć, że marżę można negocjować! Natomiast stopa procentowa jest jakby niezależna od banku, czyli jest ustalana odgórnie. Co jakiś czas jej wartość może się zmieniać, czyli spadać lub rosnąć. Gdy spadnie, automatycznie rata naszego kredytu powinna zmaleć, ale wbrew pozorom nic nie dzieje się w ekspresowym tempie i na taką zmianę trzeba będzie poczekać. Ile? To zależy od umowy z bankiem. Trzeba sprawdzić, czy bank będzie dostosowywał stopę procentową do warunków rynkowych raz na miesiąc, co kwartał czy pół roku. Od tego zależy to, jak szybko odczujemy różnicę w portfelu. Konkretną informację każdy kredytobiorca znajdzie w swojej umowie kredytowej.

Pułapka nr. 2 – spread
Ta pułapka czyha tylko na osoby zaciągające kredyt w walucie obcej. Spread to nic innego jak różnica pomiędzy kursem kupna i sprzedaży danej pary walut. Bank na niej zarabia. W jaki sposób? Po prostu kupuje walutę po niższym kursie, a sprzedaje ją po kursie wyższym. Jak łatwo można się domyślić, spread powinien być jak najniższy.

Pułapka nr. 3 – prowizja
Prowizja to zarobek banku. Wynagrodzenie dla niego za to, że zechciał udzielić kredytu. Jednorazową prowizję opłaca się jeszcze przed uruchomieniem kredytu, ale już po wstępnej pozytywnej decyzji kredytowej. W przypadku kredytów hipotecznych zazwyczaj wynosi ona kilka tysięcy złotych. Można ją opłacić na początku, czyli po prostu wykonać przelew na rachunek banku lub jeśli nie mamy takich środków, to włączyć ją w kredyt, czyli skredytować. Oczywiście tańszym rozwiązaniem będzie zapłacenie jej od razu. Wysokość prowizji może być różna i też można ją negocjować.

Pułapka nr. 4 – wypowiedzenie umowy
Normalną rzeczą jest, że bank może wypowiedzieć umowę kredytobiorcy, jeśli ten nie dotrzymuje warunków kredytu, czyli np. nie spłaca rat. Jednak w niektórych umowach mogą pojawić się zapisy, które moim zdaniem są wybitnie niekorzystne dla kredytobiorcy. Na przykład zapis tego typu, że bank może wypowiedzieć umowę z innych ważnych przyczyn. Z innych przyczyn, czyli jakich? Pod to twierdzenie można chyba dopasować wszystko, dlatego taki zapisów należy się wystrzegać.

Mam nadzieję, że przekonaliście się, że rozgryzienie najczęstszych kruczków zawartych w umowach wcale nie jest takie trudne. Wystarczy tylko dokładnie przeczytać umowę i pamiętać, jakie pułapki mogą na nas czyhać.
źródło